poniedziałek, 12 stycznia 2009

Rosyjskie inspiracje

Postanowiłam pokazać czasem coś, co mnie inspiruje - może kogoś też porwie? :) Dziś:

...oto on, oto on, lieningradzkij pacztaljon... Kubuś Puchatek w rosyjskiej wersji filmowej!!!

(Owacje na stojąco)

DALECE odbiega od swojego angielskiego prototypu! Jest przede wszystkim zamaszysty. Wie czego chce, bardzo męski i zdecydowany:) Introwertyczny, jest poetą i bardziej logikiem niż filozofem (jego słodkie wywody logiczne mnie powalają). Prosiaczek to tutaj uosobienie zdrowego rozsądku, jakkolwiek daje się wciągnąć w niektóre paranoje Kubusia. A Kubuś ma na imię Winni.

Bajka inspiruje mnie też graficznie, być może wykorzystam coś w jakimś hafcie...
Tu pierwszy odcinek o znanej wyprawie po miód - jeśli ktoś czuje się podtruty wersją disnejowską, chętnie mu prześlę filmik jako antidotum.










Wklejam link do filmu: część 1, właśnie ta, a potem łatwo trafić do trzech pozostałych:)
A tu absolutny MUST HAVE: jeżyk we mgle, hedgehog in the fog czy jak go tam zwał, bo ma fanów na całym świecie - mocno polecam! - kto nie zna, niech sie przygotuje na rękodzieło na miarę jajeczka Faberge.

sobota, 3 stycznia 2009

Rozwiązanie konkursu!!!!! Hura, hura!!!!!

Nadeszła pora rozwiązania mojego antyczerwono-zielonego konkursu!

Pierwsza nadesłała zdjęcie Paula, rozwaliły mnie te kieszonki u prawego aniołka... i jego mina. (Miało nie być zielonego, i doszłyśmy do wniosku, że mech się nie liczy, bo jest tłem - to tak, jakby pokazać dekorację na choince.)

..........................................................................................................................................................................

Jako drugie nadeszło zdjęcie od Luny77 . Tu ukłuło mnie serducho, bo nie umiem robić gwiazdek, a bardzo bym chciała mieć zimową firankę całą z różnych szydełkowych śnieżynek. Pewnie nie problem wziąć i się nauczyć:), ale... w każdym razie gwiazdki trafiają na listę rzeczy do nauczenia się, może nawet dodziergam się do firany na przyszłą zimę.


I to by było na tyle... Ponieważ losowanie z dwóch losów byłoby nudne, nagrody-niespodzianki dostają obie uczestniczki.
Do Pauli adres mam, Luna, jeśli tylko ma ochotę, niech pisze na sara-pisze(at)wp.pl i udostępnia adres...

Podsumowanie: wyszło w tym roku tak, że jak nie czerwony i zielony, to biały. Dziękuję Wam za udział, mam nadzieję, że jak coś równie mądrego przyjdzie mi jeszcze do głowy, to nie zawiedziecie! :)

poniedziałek, 29 grudnia 2008

Czasami człowiek musi

Zastosowanie praktyczne: zerowe (lepiej brzmi: jeszcze póki co nieznane).






Być może jego wyskoczenie z tkaniny spowodowały tzw. doniesienia prasowe, może skojarzenia biblijne... Co ja mam z nim teraz niby zrobić.

niedziela, 28 grudnia 2008

Warkocz z sześciu sznureczków

Zrobiłam! Jest to zatem możliwe.

Dokładne instrukcje są np. tu, pod wiele obiecującym tytułem "Easier than it looks"... Pomaga w tym mówienie do siebie w kółko: "brzegowy do środka, drugi na brzeg". I jestem teraz dumną posiadaczką tej dziwnej, nieco zapomnianej umiejętności.


Robienie chałki może zastąpić siłownię, zwłaszcza takim miłośnikom sportu jak ja:) Trzeba ugniatać ciasto najkrócej 15 min., ja robiłam to ciut dłużej, bo popadłam w zadumę... czuje się potem mięśnie rąk, całkiem konkretnie.

Podobno Helena Rubinstein, ta od kosmetyków, wykonywała sobie (sama!!) takie coś na głowie, szokując nieznaną fryzurą. To zdecydowanie kolejny stopień wtajemniczenia.

środa, 17 grudnia 2008

Klucz do piwnicy


***

Od Yovi, której eleganckie, proste i pełne optymizmu prace podpatruję od bardzo dawna.
Dziękuję!
Wyróżnienie odsyłam nadawczyni. Uzasadniać nie trzeba, wystarczy kliknięcie do Yovi...

niedziela, 14 grudnia 2008

Po linii najmniejszego oporu


Po raz tysięczny piętnasty przeczytałam, że "advent is such a busy time" i zobaczyłam morze, czy może falę powodziową ozdób (niekiedy bardzo ładnych) na zagranicznych głównie blogach - dałam się zresztą tej fali porwać i zaczęłam przygotowywać to i owo, ale nagle stwierdziłam, że - NIE. Niemniej dekoracje chciałam jakieś mieć, głównie ze względu na gości, by im było miło. (Mi samej wystarczyłyby dwa-trzy serducha wiszące tu i tam, no ale nie jestem sama:)

Mama akurat podcinała iglaki.

Pierwsze zdjęcie będzie też pocztówką, jest na nim miejsce na napisanie tekstu. Adventkranz mam z powtykanych w styropian gałązek, świeczki osadzone w dziurach, całość leży na talerzu, biała wstążka maskuje niedociągnięcia i przytrzymuje odstające gałązki. Gałązki przytrzymują jako tako świeczki.

Choinka orze jak może.
Głównym w tym roku jej zadaniem jest bycie bezpieczną. Nie da się jej ściągnąć na siebie i potłuc bombek.
Jej super zaletą jest to, że jest przenośna! Była już nawet w łazience, i tam mi sie prawdę mówiąc najbardziej podoba, ale nie przesadzajmy.



Dzbanek jest zabytkowy, jest jednym z naczyń, w którym rodzina babci i dziadka wiozła jedzenie podczas przesiedlenia ze Lwowa. Inne to garnki i jakby mini kociołki z takiej samej kamionki.

Pewnie, że chciałabym siedzieć pod gigantyczną choinką z Syberii, jak z dekoracji do "Dziadka do orzechłw", i rozpakowywać prezenty (nie za bardzo jednak chciałoby mi się tą choinkę ubierać...) I żebym do kompletu miała wielką salę z odległymi kątami ginącymi w mroku i oknami do sufitu... No ale skoro nie mam...
Powiem wręcz, z pełną świadomością: ta "choinka" zaspokaja w 100% moje potrzeby. Czuję się z nią bezpiecznie i dobrze.

A ze ścinków takie coś... obwiązałam malutkimi gałązkami lampki z IKEA i mam podświetlane krzaki. Fajny efekt, choć nie świecą wyraźnie. Tylko te cholerne kabelki widać...

środa, 10 grudnia 2008

Chórek gospel

...do poukładania na choince, na stole wigilijnym, gdzieś w mieszkaniu. Sześć czarnoskórych dziewczyn, każda ma inną fryzurę, inną sukienkę, każda jest indywidualistką. Mają skrzydełka, bo są aniołkami, ale nie mają zawieszek. Myślę, że spokojnie mogą zostać w mieszkaniu i po Świętach.
Muzyka gospel raczej do mnie nie przemawia, ew. niektóre kawałki, za to moja babcia uwielbia. Chodzi na koncerty:)


Solistka:

Psiapsióły:


Po próbie:

- Wychodzę na scenę!


PS.
Przypominam o KONKURSIE!!!! Nagroda się robi...