wtorek, 18 maja 2010

Czy wspominałam, że chodzę na ceramikę?

Małe warzywa, cebule mają 1 - 1,5 cm. Tu są już wypalone na biskwit.



Pani od ceramiki odradziła mi szkliwienie, bo tak sobie to pierwotnie wyobrażałam, i pomalowałam warzywa zwykłymi farbami akrylowymi, a potem bezbarwnym lakierem do paznokci. Bardzo lubię takie proste rozwiązania.

Niektóre jajka pociągnęłam tylko lakierem, kolor biskwitu odpowiada kolorowi beżowych jajek.



Chodzi mi po głowie pomysł stworzenia z czasem całego sklepu spożywczego, albo spożywczo - ogólnorozwojowego, z przedwojennym sznytem. Skrzynki, kosze, beczki, inne pojemniki na parterze drewnianego domu dla lalek ze zdjęta przednią ścianą. Na piętrze mieszkanie właścicieli. U drzwi dzwoneczek.

6 komentarzy:

InusiaM pisze...

bardzo ładnie Ci wychodzą te miniaturki.
a pomysł ze sklepem fantastyczny. warty wykonania.

dlugadrogadodomu pisze...

Rewelacja!
Ja bym bardzo chciała chodzić na ceramikę, ale w Poznaniu z tym krucho :(

sanka pisze...

Świetne warzywa i jaja jak żywe, pomysł ze sklepem też, będę czekać z niecierpliwością na postępy w pracach sklepowych :), pozdrawiam

Sara pisze...

Z jaj jestem szczególnie, Sanko, dumna. I nie od rzeczy jest tu wspomnieć, że spora część inspiracji to Twoje słynne pierogi i inne takie oraz myśl, którą wyczytałam u Ciebie, że można (trzeba by) eliminować plastik spośród zabawek. Robię to niezbyt ortodoksyjnie, ale jeśli coś się da zastąpić i mam na to siły i czas, to czemu nie.

Aż mi się nie chce wierzyć, że w Poznaniu nie bardzo z ceramiką! Może gdzieś przy ASP? Ceramika jest strasznie fajna, robienie miseczek itp. żmudne i co tu dużo mówić - upierdliwe, i świetnie się przy tym odpoczywa. Nie umiem jeszcze dużo, ale cieszę się ogromnie z każdej nowej informacji, spostrzeżenia. Ostatnio pierwszy raz szkliłam i trzymanie w dłoniach miseczki napełnionej po brzegi niby-mlekiem, które się osadza i osadza, jest nie do zapomnienia. Mamy świetna babkę, która pozwala nam pozornie robić, co chcemy.

Nie wiem, czy wykonam cały sklep, Inusiu, i nie wiem, czy warto. To tylko taka idee-fix siedzące w głowie. Zabawa. Na pewno powstaną jeszcze jakieś elementy.

Dziękuję Wam i pozdrawiam ciepło.

Anonimowy pisze...

Dla mojej córci, stworzyłam taki sklepik owocowo-warzywny z masy solnej. Czego tam nie było!Wyglądały jak prawdziwe.Zresztą wiele zabawek robiłam sama.Wiszące mobile ze zmieniającymi się postaciami.laleczki itp. W sklepach "królował"wtedy wszechhobecny plastik. Tak więc życzę Ci wytrwałości w pracy. Pozdrawiam Jigsaw

szewczykana pisze...

padłam... do takiego warzywniaka chętnie wpadłabym na zakupy :)