wtorek, 25 października 2011

Drobiazg




Z resztek melanżowej wełny z merynosów. Właściciel jest zachwycony. Robione na wyczucie, bez jakichkolwiek schematów - jest to sposób, który sprawia mi chyba najwięcej przyjemności, niczego nie ujmując schematom i ich autorom. Róbcie ich jak najwięcej, róbcie!



5 komentarzy:

Ola pisze...

Są świetne! Ja właśnie produkuję szydełkiem dla swojego dziecka :)

Anonimowy pisze...

Zrobić jedna rękawiczkę to nie jest wyczyn, ale drugą w tym samym rozmiarze - to juz coś!.
Niekoniecznie dwie takie same - to oznacza zazwyczaj dwie lewe (albo dwie prawe), co mi się właśnie przytrafiło ;)
Pozdrowienia!
Ela (kowela@wp.pl)

Sara pisze...

Olu! Czy Ty jesteś TĄ Olą? Tą z pięterka?:D

Elu, żeby nie było - nie wczuwałam się specjalnie w anatomię kciuka, po prostu przyczepiłam go z boku. Można zawsze rękawiczkę obrócić, no nie? :D I się rozciąga, itd., po prostu się świetnie bawiłam.

Ola pisze...

No jam ci, Twoja towarzyszka ucieczek z domu (no właśnie - kiedy?) i była już niestety sąsiadka.

Monisia pisze...

Niepowtarzalne cudeńka na mroźne dni;)