poniedziałek, 28 lipca 2008

Będzie wymiana ATC

...póki zaś co teściowa zamówiła zestaw do chwalenia się wnukiem:


Prawie 100% recycling: pudełko po maści oklejone tekturą z takiego ochraniacza beznadziejnego na gorące napoje w Empiku i tekturą, którą wyniosłam z Biedronki, a była pomiędzy jakże chińską porcelaną (pytałam, czy można, jeśli kogoś to zagadnienie nurtuje). Zdjęcia drukowane drukarką, najdroższą rzeczą jest tusz do zwykłych pieczątek brązowy Koh-I-Noor'a z hurtowni, za 6 zeta, gąbką do naczyń powycierałam nim brzegi, bardzo fajnie się to robi! Kwiatka górnego mam od Rudlis. Ekspresowo robiony dosłownie na kolanie (model był na kolanie, kombinowałam część elementów gdy był zajęty czymś innym). Nie ma okładki. W ogóle to pierwszą wersję zrobiłam z jakimiś kwiatuszkami itp., ale jak ją zobaczyłam, poczułam się nie w porządku w stosunku do dzieciaka, który w tym towarzystwie wyglądał jak małpeczka do popisywania się nią, i zmieniłam na takie coś. A robi się naprawdę szybko, zachęcam do prób, jeśli ktoś nie próbował!


Dobór tekstów ekspozycji nieprzypadkowy :) I wierzcie mi, wolałabym cały dzień piec pączki niż czytać tą książkę, której teorie są zresztą już trochę passé...





A we wrześniu czeka mnie zakończenie pierwszej mej wymiany ATC, którą zainicjowała Rudlis. Co będę gadać, skoro zasady już zostały opisane. Powiem tu tylko, że robimy dwie serie tematyczne, a ja już jedną zrobiłam :)

Oto zajawunia (ja tam lubię zajawki):


8 komentarzy:

Renny Berryboar pisze...

Albumik jest słodiuśni :)
No... nie mogę się już doczekać września :) Aż dostanę w łapki Twoje ATC :D

Drycha pisze...

jak zobaczyłam Twoje zajawki, to z jednej strony wpadłam w kompleksy, że nie dam rady... Z drugiej mam straszna ochotę zobaczyć je całe i pomacać... aj

rudlis pisze...

NO, no zajaweczki pokazujesz :)))

A ja jeszcze nie mam co pokazać :(
Pomysł i wykonanie pudełka super!!!

Sara pisze...

Oj obyście się nie rozczarowały!! Dzięki za słowa otuchy :)

Co do obmacywania, kojarzą mi się chińskie piórniki z dzieciństwa, które się rozbrajało i patrzyło, jak są zrobione i co jest w środku. Zostawał potem stos chińskich gazet. Taki los spotkał pewnie niejedną rzecz handmade (jak jest zrobiona?!)

Drycha pisze...

Saro! dziękuję pięknie za odwiedziny :*

skopiuję moją odpowiedź na blogu:
też zauważyłam tą niepisaną umowę, na forum zaczęłam sie do niej stosować... niestety... myślę, że niestety..

na digarcie krytykowałam, zgłaszałam moderacji do usunięcia

tępe komentarze... chodziło o "inteligentów", "artystów" i "znawców" Ostatnia tego typu osoba, którą wytrzymałam, powiedziała mi, że na portrecie człowiek musi sie uśmiechać i coś tam jeszcze...

Zobaczymy, czy teraz znowu mi się odechce, czy będę cokolwiek wrzucać...

A ODWIEDZAJĄCYCH PROSZĘ O KRYTYKĘ!! BO UZASADNIONĄ UWIELBIAM!! - bardzo mi pomaga

Sara pisze...

Drycho - pewnie, że wrzucaj; zawsze można uruchomić opcję "brak komentarzy" ;]

anne pisze...

ale fajny klimat ma Twój blog - już należy do moich ulubionych :)))))

Sara pisze...

Dzięki:) - zapraszam i czuję się zmobilizowana! :)