środa, 18 listopada 2009
Zaczynam mieć naszyjniki
Dostałam kilka kart z książki szwedzkiej pisarki i ilustratorki dla dzieci, Ann-Madeleine Gelotte. Drugie życie jej obrazków (bo o pierwszym już nie ma mowy) wygląda tak. Na samoutwardzalnej masie przyklejone fragmenciki ilustracji plus farby akrylowe, bezbarwny lakier do paznokci. Było dużo cyzelowania.
Optymistycznie mnie nastrajają.
UPDATE:
...i nie można ich za bardzo moczyć. Po długim prysznicu odkleił się kawałeczek (w końcu masa jest "odzyskiwalna" wodą), ale dało się łatwo uzupełnić. No i malowanie tego kawałka od nowa...:)
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
3 komentarze:
Kapitalne.
Czy mogę się poczęstować pomysłem na naszyjnik?? Mogę, mogę? Plissss, plisssuję!
No doooooobra...
:)
...Tylko się potem koniecznie pochwal!!!
Ja już kombinuję, co by tu jeszcze pociąć - jakąś gazetę?..
I gdzie ta gazeta? :-)
Ja czekam!
I pozdrawiam, jak zawsze :-)
Prześlij komentarz