poniedziałek, 29 grudnia 2008

Czasami człowiek musi

Zastosowanie praktyczne: zerowe (lepiej brzmi: jeszcze póki co nieznane).






Być może jego wyskoczenie z tkaniny spowodowały tzw. doniesienia prasowe, może skojarzenia biblijne... Co ja mam z nim teraz niby zrobić.

16 komentarzy:

Drycha pisze...

zabryloczkuj go i do kluczy :))

Sara pisze...

Można i tak:)

Pewnie tak się też stanie:)

Luna77 pisze...

Śliczny jest! Pozdrawiam! :)

rudlis pisze...

Niezły ptasior :)))
A i dawno u Ciebie nie byłam... fajny masz banerek!

globalistka pisze...

Piękny, taki naturalny. To przedostatnie zdjęcie z profilu - super! Ja bym mu dorobiła rodzinę i zawiesiła nad oknem - gdybym była takim (s)twórcą jak TY :)
Fajny baner.

handgemacht pisze...

Wunderschöner Leinenvogel!
Was Du gebacken hast, sieht auch sehr schmackhaft aus.

Ich wünsche Dir ein behütetes neues Jahr!
Herzliche Grüße über die Oder,
Barbara

poczwarka pisze...

Ptasia piękność po prostu... jak gołębiopodobnych nie lubię ;-)

Kulka pisze...

To przecież Brzydkie Kaczątko jest :-D

joanna pisze...

Zapatrzyłam się w ten nowy bannerek, jest super...
Jak nie wiesz, co z nim zrobić - to ja go przygarnę ;)
A materiału na rodzinę to Ci trochę zostało...
Pozdrawiam ciepło.

Sara pisze...

Życzę wszystkim odwiedzającym cudownego nowego roku (i tego przez duże litery też!!!). Trzymam kciuki za Wasze powodzenie, życzę dużo siły do zmobilizowania się i wykonania czekających przeróżnych projektów i dużo radości przy ich realizowaniu! Pomyślę o Was wszystkich ciepło przy szampanku!;)

I wish all my visitors a very happy, wonderful new year; may you have enough strength and good will to deal with all your planned projects, may working on them be joyful and successful! I'll think about you all while drinking my champagne;)

Dziękuję za miłe przyjęcie banerka i gołąbka - to chyba mój pierwszy wyczyn taki bez planowania po co to i do czego komu, wyskoczył z moich myśli i już! Oba pomysły będą zrealizowane, czyli powstanie rodzina i jajeczka:), ale też można będzie nosić go przy kluczach... Pewnie wyświni się wtedy jak prawdziwy, miejski gołąb;)

Jeszcze mam mały, gołębiowy apel: nie każdy wie, więc tu przytruwam, że jak się karmi gołębie chlebem, nie można dawać całych kromek, bo durne te ptaszki wyjadają środek i "ubierają się" w skórkę i tak potem latają... Jest im oczywiście niewygodnie, wrony je gonią, a one nie wiedzą, dlaczego, ale i nie potrafią też z siebie tego zdjąć. Ich szczęście, jak je te wrony dopadną i zdejmą... lepiej pamiętać o przedarciu kromki...

Lubię gołąbki, choć głupiutkie są strasznie (czy każdy musi być mądry?!) itd., a niektórzy słusznie mówią na nie "sraluchy"... Ale bez nich miasto byłoby dziwne. Gdy mieszkałam przez jakiś czas w Holandii zauważyłam, że ich miejsce zajmują tam mewy... też fajnie.

rudlis pisze...

Zdrowego, radosnego i twórczego Nowego Roku:***

Sara pisze...

Dziękuję; ja też siedzę przed kompem, schną mi pazurki:)))

yovi pisze...

piekny ptasio!!!
I tak jak dziewczyny pisza do kluczy sie nadaje :)

joanna pisze...

To ja pociągnę wątek karmienia ptaków - na stronach ornitologiczno - zoologicznych doczytałam, że n i e w o l n o karmić chlebem ptaków:

http://www.pwg.otop.org.pl/ochr2.php

http://www.salamandra.org.pl/fauna/dokarmianie/karmienie.html

Ja kupuję różne ziarna lub gotowe mieszanki i wysypuję, gdy już jest bardzo sroga zima...
Pozdrawiam ciepło :))

Sara pisze...

No proszę!!!!

Dziękuję serdecznie za linki! A tyle osób karmi chlebem, w tym ja, bo po prostu NIE WIE tego - przydałyby się jakieś tabliczki w mieście czy coś.
Dzięki jeszcze raz.

anne pisze...

nie lubię gołębi, przepraszam za szczerość... ale drażnią mnie chodniki na moim osiedlu "udekorowane" przez gołębie (w dużej mierze)... to taka mała dygresja... ale Twój gołąbek jest cudny :)) też zrobiłabym z niego breloczek