poniedziałek, 26 października 2009

Kolczyki zimowe i makowe

Realizuję potrzebę posiadania duuuużych naprawdę kolczyków. Nadal oczywiście filc jako nowość. Ukręciłam dwa niby takie same dredy, poprzez ułożenie sobie najpierw dwóch możliwie takich samych "ścieżek" z czesaki.


Poprzypinałam w kształt, jaki chciałam mieć, ale się okazało...

...że fajnie to wygląda, ale uniemożliwia prawie szycie. I że wystarczą 4 szpilki do pomagania sobie na rogach tego niby kwadratu. Jak dred jest jeszcze trochę mokrawy, zrobienie "kwadratu" idzie łatwiej.

Zawieszkę zrobiłam z czegoś bardzo dziwnego, mianowicie z fragmentu koronki, którą kiedyś chciałam odbić na papierze i pomalowałam po to białą farbą akrylową. Nie udało się to, ale został mi kawałek usztywnionej koronki, i teraz wycinek się przydał.

Zielonkawy drucik przymocowany jest do filcu przejrzystą, nylonową nitką, którą bardzo sobie cenię, choć się skręca jak cholera, a miejsca przychwycenia spełniają jednocześnie rolę stoperów dla koralików. Czyli drut jest przyszyty po jednej i drugiej stronie każdego koralika.


Makowe wyszły tak:

Uszko do zawieszenia to obdziergane igłą kółeczko:

Z drugiej strony jest podpisane, by nie było wątpliwości co to jest i by coś czerwonego się majtało, gdy kolczyki się przekręcą - bo się przecież trochę przekręcają i nie chciałam, by było widać tylko czarny placek podszycia:

5 komentarzy:

skrzatka pisze...

Powiem tak:
widać, że to mak,
mak jak malowany,
jednak podpisany,
by żaden z gości
nie miał wątpliwości
i bez zbędnych pytań
oddał się zachwytom!

Sara pisze...

Pierwszy raz ktoś napisał dla mnie wiersz!!!!!

Skrzatko, nie wiem, co powiedzieć.

Dzięki!:)

Bogusia pisze...

śliczne to Twoje "makowanie":)

Nessa pisze...

piekne, cudowne kolczyki ;)

gosia pisze...

piękne kolczyki